PTTK Zawiercie - Klub Turystyczny „Ostańce”
zaprasza na
Narciarski Karnawał
Czas: 09 - 12 luty 2012 r.
Baza: Lipnica Wielka (Orawa)
Cena: 120 zł, członkowie PTTK 110 zł
W cenie: 3 noclegi z pościelą w pok. 2-6 os., istnieje możliwość korzystania z kuchni
We własnym zakresie: ubezpieczenie, dojazdy, wyżywienie .
Program imprezy:
Dnia 09.02: Godz. 10.00 Przyjazd do Koninek (Gorce):narciarze zjazdowi korzystają z wyciągu krzesełkowego na Tobołów, narciarze śladowi wycieczka widokowymi grzbietami wokół Niedźwiedzia(ok. 18km). Wieczorem wspominki z poprzednich wyjazdów przy kominku.
Dnia 10.02: Godz. 09.00 Przyjazd do Witowa(Podhale): narciarze zjazdowi korzystają z wyciągu krzesełkowego, narciarze turyści wycieczka na trasie Witów-Płazówka-Gubałówka-Ostrysz- Chochołów (ok.20 km). Wieczorem wspominki z poprzednich wyjazdów przy kominku.
Dnia 11.02: Godz. 9.00 narciarze zjazdowi korzystają z wyciągu w Rabczicach u Jozefa( karnet ok. 10 EUR), narciarze turyści wycieczka na trasie Lipnica – Hviezdoslavova Horareń-Lipnica (18 km) lub Babia Góra.
Kulig fakultatywnie z dodatkowa opłatą 30 zł –w godz .14.00-17.00 trasa na Pol. Zosiakową ok. 12km.
Godz. 18.00 wieczór z „muzyką” orawską w bacówce u Janka.
Dnia 12.02: Godz. 8.00 przejazd do Orawskiej Leśnej ,narciarze zjazdowi mają do dyspozycji 4-os. kolej krzesełkową i cztery wyciągi (karnet 3 godz. 11EUR), narciarze turyści trasy biegowe wokół wsi, dodatkowa atrakcją jest przejazd jedną z nielicznych w świecie leśna kolejką „zwrotną” przy lok. parowej (5EUR).
Wymienione trasy można dowolnie skracać.
Informacji udziela i zapisy prowadzi Andrzej Gudyś Tel. 662 284 310, e-mail andrzejgudys@wp.pl Przy zapisie wpłata 50 zł.
R E G U L A M I N XLIV Rajdu Narciarskiego po Jurze
Organizator: Klub Turystyczny „Ostańce” PTTK Zawiercie przy współpracy z KTN ZG PTTK z wydawnictwem "Compass", urzędami gmin
Termin rajdu: 11-15 stycznia 2012 r.
Meta w sobotę 14 stycznia o godz.19 w miejscu noclegów: Schronisko Młodzieżowe w Łazach k/Jerzmanowic
Charakter rajdu: wędrówka na nartach śladowych i biegowych, w przypadku braku śniegu rajd odbędzie się jako pieszy.
Zgłoszenia do 15 grudnia 2011r na odres Oddziału PTTK 42-400 Zawiercie ul. Sikorskiego 6, tel.032-6721841 lub mailowo pttk.zawiercie@neostrada.pl wraz z wpłatą wpisowego w wysokości: trasa I -130 zł od osoby, trasa II -100 zł, III -80 zł, IV-50zł, jednodniowe 20 zł. Konto Oddziału PTTK w Zawierciu nr:11 1050 1591 1000 0008 0065 2075, wyjątkowo na starcie. Osoby przyjeżdżające 10.I. powinny w zgłoszeniu podać tą informację i wpłacić dodatkowo 25 zł,
Wpisowe obejmuje koszt noclegów, plakietki rajdowej oraz mapy dla drużyn powyżej 2 osób.
Istnieje możliwość skorzystania z obiadokolacji w schronisku, aktualna cena 15-18 zł i śniadania w cenie 8 zł. Prosimy podać w zgłoszeniu chęć korzystania z obiadokolacji i śniadania. Ubezpieczenia uczestnicy dokonują we własnym zakresie.
Trasy rajdu:
I pięciodniowa: Łazy-Jerzmanowice-Gotkowice-Przeginia-Rogożówa Skała-Łazy(16km)-Sąspów-Ojców-Brama Krakowska-Czajowice-Łazy(22km)-Radwanowice-Kobylany - Dol.Kobylańska-Będkowice-Łazy(23km)-Szklary-Paczółtowice-Racławice- Łazy (25km)- Kawiory-Zelków-Wierzchowie-Łazy (15km)
start z schroniska "Małgosia" w Łazach 11.01. o godz. 10.30
II czterodniowa: Łazy-Dol. Sąspowska-Ojców-Brama Krakowska-Czajowice-Łazy(22km)-Radwanowice-Kobylany-Dol.Kobylańska-Będkowice-Łazy(23km)-Szklary-Paczółtowice-Racławice- Łazy (25km)-Kawiory-Zelków-Wierzchowie-Łazy (15km)
start z schroniska "Małgosia" w Łazach 12.01. o godz.9.10
III trzydniowa: Łazy-Radwanowice-Kobylany-Dol.Kobylańska-Będkowice-Łazy(23km)-Szklary-Paczółtowice-Racławice- Łazy (25km)-Kawiory-Zelków-Wierzchowie-Łazy (15km)
start z schroniska PTSM w Łazach 13.01. o godz. 9.10
IV dwudniowa: Łazy-Szklary-Paczółtowice-Racławice- Łazy (25km)-Kawiory-Zelków-Wierzchowie-Łazy (15km)
start z schroniska PTSM w Łazach 14.01. o godz. 9.10
V jednodniowa: Łazy -Kawiory-Zelków-Wierzchowie-Łazy (15km)
start z schroniska "Małgosia" w Łazach 15.01. o godz. 9.10
Uwaga: można przyjechać na trasę jednodniową w każdy dowolny dzień rajdu.
Dojazdy z Olkusza i Krakowa busami do przystanku w Jerzmanowicach, skąd pieszo do Łaz ok.3km
PUCHEROKI
17 kwietnia w niedzielę Palmową Oddział zawierciański PTTK zorganizował drugą wycieczkę autokarową w 2011 roku. Tradycyjny wyjazd do miejscowości słynących z palm tym razem pod tym względem się nie udał, gdyż na Mszy św. w Bibicach, na której byliśmy, święcenia palm nie było i nikt z miejscowych palm ze sobą nie przyniósł (święcenie palm było dwie godziny później – na sumie). Natomiast atrakcją był przegląd „Pucheroków”, czyli przebieraców chodzących w palmową niedzielę po domach z oracjami skłaniającymi gospodynie do datków. Zgodnie z tradycją byli to chłopcy, ale na bibickim przeglądzie były także dziewczęta, byli też przedszkolacy. Po przeglądzie obejrzeliśmy skromną regionalną izbę pamięci, a następnie fort w Węgrzcach. Kolejnym miejscem zwiedzania był Bosutów z pomnikiem Kościuszki w miejscu, gdzie po bitwie pod Racławicami obozowali i leczyli się kosynierzy od 6 do 24 kwietnia 1794r w założonym przez Wodza obozie warownym. Następnym etapem była piesza wędrówka od fortu Bibice do fortu „Twierdza” w Zielonkach oraz zwiedzanie gotyckiego kościoła w Zielonkach. Część uczestników wycieczki jadąca busem (bo ze względu na 58 uczestników pojechano autobusem i busikiem) jeszcze dodatkowo zwiedziła zamek w Korzkwi.
as
Wycieczka autokarowa do Racławic i Wiślicy
Pierwsza autokarowa wycieczka Oddziału PTTK w Zawierciu odbyła się 3 kwietnia 2011r. przy pięknej słonecznej i ciepłej pogodzie. Celem były dwa regiony geograficzne: Wyżyna Miechowska i Ponidzie. Pierwszym zwiedzanym obiektem był rezerwat stepowy „Wały”, gdzie na nasłonecznionym stoku rosną rzadkie rośliny ciepłolubne, teraz mogliśmy oglądać kwitnące miłki wiosenne, ale było też sporo zasuszonych dziewięciosiłów popłocholistnych, z których ten rezerwat słynie. Następnym celem były Racławice i teren zwycięskiej bitwy Kościuszki stoczonej prawie dokładnie 217 lat temu, bo 4 kwietnia 1794r. Sporo wysiłku wymagało wejście na kopiec Kościuszki, ale za to można było obejrzeć panoramę terenu bitwy, sfotografować się pod pomnikiem Bartosza Głowackiego gaszącego lont armaty i spocząć pod lipą Kościuszki. Kolejny postój w Skalbmierzu ze zwiedzaniem romańsko-gotyckiego kościoła. Dłużej zatrzymaliśmy się w Chotelu Czerwonym dla zwiedzenia gotyckiego kościoła fundowanego przez Jana Długosza z oryginalnymi freskami i gotyckim krucyfiksem, a życzliwy ksiądz proboszcz nie tylko udostępnił wnętrze kościoła, ale i opowiedział historię. Kościół ten posadowiony jest na gipsowej skale skrystalizowanej w jaskółczy ogon, co jest ewenementem godnym obejrzenia. Dłuższy spacer doprowadził do rezerwatu stepowego „Przęślin”, gdzie również można było podziwiać ściany z skrystalizowanego gipsu i kwitnące miłki wiosenne. Jeszcze po drodze oglądanie z zewnątrz gotyckiego kościoła w Gorysławicach i dłuższe zwiedzanie Wiślicy z przewodniczką oprowadzającą po muzeum w Domu Długosza, baptysterium i podziemiach kolegiaty. Samej kolegiaty nie mogliśmy swobodnie zwiedzić, bo odbywało się nabożeństwo Drogi Krzyżowej. Dla chętnych na dłuższy spacer zaoferowano zwiedzenie grodziska i Psiej Górki. Podjechaliśmy jeszcze pod największe w Polsce grodzisko w Stradowie, ale z szosy nie było dostępu do niego. Nie udało się również zwiedzić Grobu Pańskiego w Miechowie, ze względu na remont klasztoru.
AS
XXXVIII Rajd Przebiśniegom na spotkanie
W sobotę 26 marca odbył się tradycyjny już trzydziesty ósmy rajd pieszy „Przebiśniegom na spotkanie”. Tym razem przerósł on oczekiwania organizatorów spodziewających się jak w poprzednich latach około 800-900 uczestników, tymczasem przez metę przewinęło się ich ponad 1200. „Przewinęło” się, ponieważ nie wszyscy spotkali się razem. Niektórzy mieli krótkie trasy i przyszli wcześniej, zdążyli już wyjechać, gdy pojawili się ostatni. Pogoda nie była zbyt łaskawa, jedynie rano było dobrze, ale już około 10-tej zaczął padać deszcz ze śniegiem, na szczęście drobny. Meta znajdowała się w szkole w Bzowie. Trasy zaczynały się: dwie (17 i 7 km) w Zawierciu, w Skarżycach (9km), Żerkowicach (8km) i Smoleniu (16km), ponadto była jedna trasa rowerowa. Uczestnicy to przeważnie uczniowie (pod opieką nauczycieli) ze wszystkich szkół podstawowych Zawiercia, gimnazjum 1 i 3 oraz szkół ponadpodstawowych im Kołłątaja, Bema i Langego z Zawiercia. Spoza Zawiercia rekordy uczestnictwa bije rejon Olkusza bo z tego miasta i okolic (Wolbrom, Bukowno, Bolesław, Zadroże, Szreniawa, Podlipie) pochodziło blisko pół tysiąca uczestników. Ponadto uczestnicy pochodzili z miejscowości: Dąbrowa Górnicza, Ciągowice, Mstów i Pilica. Przebiśniegi nie zawiodły, chociaż nie na wszystkich trasach, bo idący z Zawiercia trasą krótką mogli je spotkać tylko w ogródkach, pozostali już w naturalnym środowisku.
AS.
XI Spotkanie Narciarzy Śladowych
W dniach 3 – 6 marca 2011 r. w schronisku „Pasterka”, w Górach Stołowych odbyło się już XI Spotkanie Narciarz Śladowych. Do schroniska dotarło z całej Polski 23 narciarzy, w tym dziewięcioro z Zawiercia.
Zawiercie reprezentowali członkowie Klubu Turystycznego „Ostańce” i Klubu Alpinizmu i Turystyki Górskiej.
Z uwagi na brak dogodnych warunków narciarskich w okolicy schroniska, odbyto dwie wycieczki piesze – na pobliski Szczeliniec 919m n.p.m., gdzie nie obyło się bez emocji z uwagi na odcinki szlaku pokryte tylko cienkim śniegiem i szklistym lodem, oraz na czeską stronę w Broumovske Steny. Zaliczono tam wejścia na skalne szczyty Bożanowicky Spicak – 773 m n.p.m. i Korunę 769 m n.p.m.
Na wycieczkę narciarską wybrano się w Góry Orlickie. Tam odpowiednio przygotowane trasy narciarskie dla biegaczy klasycznych i łyżwowych sprawiły nam wiele niezapomnianych wrażeń, zwłaszcza że cały czas dopisywała pogoda i dobra widoczność ze szczytów. Od strony Zieleńca cała grupa wydostała się na nartach na Orlicę 1084 m n.p.m. by po granicy dojechać do Masarykowej Chaty, a następnie po posiłku w schronisku osiągnąć Wielka Destną 1115 m n.p.m. Zjazd z tego szczytu był czystą przyjemnością. Na parking przed Zieleńcem powróciliśmy zjeżdżając zboczami Zielonego Garbu i Orlicy, w ostatniej fazie bez szlaku, między drzewami.
Wieczory w schronisku umilała nam gitara.
Lesław Romanek
Foto: Lesław Romanek, Monika Szczygieł, Grażyna Mazur
PTTK Oddział Zawiercie
Klub turystyczny „Ostańce”
zaprasza w
Beskid Niski
W trakcie wycieczki poznamy wszystkie „smaczki” Beskidu Niskiego tzn. zobaczymy perełki architektury drewnianej wpisane na listę UNESCO, nieskażona przyrodę Magurskiego Parku Narodowego, cerkiewki łemkowskie, cmentarze wojenne z 1915r, zwiedzimy miasta o bogatej historii.
Termin: 30.04 do 03.05.2011
Program:
- Dnia 30.04 dojazd -na trasie zwiedzanie kościółka w Binarowej, Biecza, Folusza ,
- Dnia 01.05. wycieczka piesza na trasie Wołowiec- Bartne-Wołowiec 20 km,
- Dnia 02.05 wycieczka piesza na trasie Wołowiec-Nieznajowa- Jasionka-Wołowiec 21 km,
- Dnia 03.05 w drodze powrotnej zwiedzanie Kościółka Sękowa, zwiedzanie Gorlic
Trzy noclegi w gospodarstwie agroturystycznym pok. 2-osobowe z dostępem do kuchni, 3 łazienki na 10 osób.
Koszt wycieczki 100 zł, członkowie PTTK 95zł
Przejazdy , wyżywienie i ubezpieczenie we własnym zakresie we własnym zakresie.
Informacje i zapisy kol. Andrzej Gudyś tel. 662 284 310
przy zapisie wpłata 50 zł.
R E G U L A M I N
XXXVIII RAJDU "PRZEBIŚNIEGOM NA SPOTKANIE"
Rajd organizowany jest przez Oddział PTTK, Klub Turystyczny "Ostańce" ,Urząd Miasta w Zawierciu, Towarzystwo Miłośników Ziemi Zawierciańskiej i Komendę Hufca ZHP w Zawierciu, Nadleśnictwo Siewierz.
Termin rajdu: 26 marca 2011 r. /sobota/.
Meta rajdu: szkoła w Bzowie o godz.12.30-15.00
Uczestnictwo: drużyny reprezentujące organizacje społeczne i szkoły oraz turyści indywidualni. Osoby niepełnoletnie tylko pod opieką dorosłych.
Zgłoszenia: w terminie do 18.III.2011r w Oddziale PTTK w Zawierciu ul. Gen. Sikorskiego 6 z równoczesną wpłatą wpisowego w wysokości 5zł (lub 6 zł jeśli z odwozem z mety) od osoby bezpośrednio lub na konto: B.Śl.K-ce O/Zawiercie 11 1050 1591 1000 0008 0065 2075 z zaznaczeniem: "rajd".
W ramach wpisowego uczestnicy otrzymują plakietkę rajdową, napój i nagrody w konkursach. Drużyny powyżej 20 osób także dyplomiki.
Opiekunowie grup w proporcji 1:10 są zwolnieni z opłaty wpisowego.
Na mecie rajdu można dokonać weryfikacji odznak OTP, "Miłośnika Jury" i "Znam Zawiercie i okolice".
Przewiduje się konkursy sprawnościowe, krajoznawczy ( ewentualnie wiedzy o lasach) i fotograficzny (wg załączonego regulaminu).
Ubezpieczenia dokonują uczestnicy we własnym zakresie.
TRASY RAJDU
I. Zawiercie SP 9 -Blanowice-Skarżyce-Okiennik-Kromołów-Bzów 17km
start sprzed SP 9 o godz. 8.30
II.Zawiercie Gimnazjum nr 3-Markowizna-Fugasówka-Bzów 7 km
start sprzed Gimnazjum nr 3 o godz. 10.00
III.Skarżyce-Okiennik-Kromołów-Bzów 9km
start z przystanku przy kościele w Skarżycach o godz.10.30
IV. Żerkowice -Karlin- Bzów 8 km
start z przystanku w Żerkowicach o godz. 10.00
V. Smoleń-Złożeniec-Ryczów-Podzamcze- Bzów 16 km
start z pola biwakowego w Smoleniu o godz.9.10
VI.rowerowa: Zawiercie-Blanowice-Skarżyce Śmigówki-Kol.Zaborze - rowerowy punkt postojowy pod wyciągiem w Morsku-zamek Morsko -
Skarżyce- Suliny-Karlin-Bzów 33 km
start sprzed kiosku IT przy dworcu o godz. 9.00
Uwaga! W przypadku zbyt małej ilości zgłoszeń trasa może być odwołana, a zbyt dużej na daną trasę drużyna przesunięta na inną, dlatego w zgłoszeniu prosimy podawać trasę zastępczą.
Udany rajd
W dniach 12 – 16.01.2011 odbył się już XLIII Ogólnopolski Rajd Narciarski po Jurze. Pogoda nie stanęła na wysokości zadania, ale uczestników nie zabrakło. Schronisko Młodzieżowe „JURA” w Olkuszu wypełniło się prawie po brzegi. Organizatorzy doliczyli się 88. narciarzy.
Organizatorem rajdu, jak co roku był Klub Turystyczny „Ostańce” z oddziału PTTK w Zawierciu. Już od wtorku do Olkusza zjeżdżali się narciarze niemal z całej Polski. Najliczniej było reprezentowane oczywiście Zawiercie, ale mimo trudności komunikacyjnych dopisali także koleżanki i koledzy z Gdańska, Olsztyna, Warszawy, Wrocławia, Łodzi, Krakowa, Bielska-Białej, Oświęcimia, Rzeszowa, Dąbrowy Górniczej, Mysłowic i Katowic. Najstarsi narciarze mieli prawie po 80 lat, ale codziennie wychodzili na kilkunastokilometrowe trasy.
Warunki były dość trudne. Wcześniejszy deszcz, pozbawił śniegu dogodne do zjazdów zbocza, ale w wystarczającej ilości śnieg utrzymał się w lasach i na pustyniach Błędowskiej i Starczynowskiej. Mimo tych wszystkich przeciwieństw rajd należy uznać za bardzo udany. Narciarze w poszczególnych dniach przejechali na nartach następujące trasy - Bukowno-wyrobisko popiaskowe-leśniczówka Wapiennik-źródła Sztoły-Pustynia Starczynowska-Mazaniec-Olkusz, Rodaki-Chechło-Pustynia Błędowska-Pomorzańskie Skałki-Olkusz, Jaroszowiec-Klucze-Pustynia Błędowska-Pożogi-Bogucin Duży-Podgrabie Parczewskie-Olkusz, Chrząstowice-Michałówka-Braciejówka-Olewin-Olkusz, Jaroszowiec-Zubowe Skały-Rabsztyn-Olkusz. Jeden dzień z uwagi na deszcz poświęcono zwiedzaniu Olkusza.
Niestety nieco słońca uczestnicy rajdu zobaczyli dopiero w dniu jego zakończenia.
W sobotę tradycyjnie odbyło się podsumowanie imprezy przy grzanym winie, gitarze, śpiewach i slajdach. Lesław Romanek zaprezentował prelekcję z wyprawy Klubu Alpinizmu i Turystyki Górskiej PTTK Zawiercie do Chile. Celem wyprawy był Nevado Ojos del Salado 6893 m n.p.m., drugi co do wysokości szczyt Ameryki Południowej, jeden z celów II polskiej andyjskiej wyprawy z 1937 r. oraz filmy z wyjazdów w Małą Fatrę i Czeską oraz Saską Szwajcarię. Zdjęcia z wyjazdu w góry Rumunii pokazał Marcin Gola. Zaprezentowano też zdjęcia z ubiegłych rajdów narciarskich przygotowane przez Grażynę Mazur. Jeden z wieczorów uczestnicy rajdu spędzili w zabytkowych wnętrzach olkuskiego Oddziału PTTK. Po regionalnym muzeum, opowiadając o historii Olkusza, oprowadziła narciarzy, pani prezes Barbara Stanek-Wróbel.
Nad całością imprezy czuwał Andrzej Stróżecki. Trasy rajdowe prowadzili Andrzej Stróżecki i Lesław Romanek.
Tekst i zdjęcia: Lesław Romanek
Góry Złote
W ostatnich dniach 2010 r. Klub Alpinizmu i Turystyki Górskiej zorganizował wyjazd narciarski w Góry Złote. Impreza była bardzo udana z uwagi na bardzo dobre warunki śniegowe i słoneczną pogodę. Uczestnicy wyjazdu zwiedzili też jaskinię Radochowską.
Lesław Romanek
Rajd Świętokrzyski
23 października odbył się Rajd Świętokrzyski, organizowany corocznie przez Koło PTTK „Tramp” i zawierciański oddział PTTK.
Tym razem na trasę:
Masłów – Klonówka – Przełom – Lubżanki – Radostowa – Św.Katarzyna – Łysica - Przełęcz Hucka, uczestników zabrały dwa autokary. Pogoda dopisała.
Lr
FOTO: Agnieszka Tatrek i Monika Szczygieł
Ukraińskie Bieszczady i Gorgany
W dniach 29.09. - 03.10.2010r. na Ukrainie przebywała kolejna już wyprawa z Oddziału PTTK w Zawierciu. Imprezą kierował Andrzej Gudyś. Uczestniczyło w niej 38 osób.
Program był następujący:
29.09 – spotkanie godz. 9.30 Lesko Łukawica, wyjazd autokarem , po drodze zwiedzanie miejscowości Turka, Libuchora, godz. 19.00 przyjazd do miejscowości Skotarskie (nocleg w pokojach 2 i 3 osobowych z łazienkami, śniadania i obiadokolacje).
30.10 godz. 8.00 wycieczka piesza na Połoninę Borżawa, trasa Wołowiec - Tomnatyk - Stoh-Wołowiec (czas przejścia 7-8 godz.),
01.10 godz. 8.00 wyjazd autokarem w Gorgany, wycieczka piesza Synewir - Negrowiec (1709 m n.p.m) - Synewir, (ok. 7-8 godz.),
02.10 godz. 9.00 wycieczka piesza na trasie Filipiec - wodospad Szypot - Połonina Żyde - Hukliwe (cerkiew) (ok. 6-7 godz.),
3.10godz. 6.00 wyjazd powrotny, przyj. do Leska godz.12.00
Impreza mimo niezbyt dobrej pogody była bardzo udana. Zasadniczo, mimo padającego na połoninach śniegu i niskiej temperatury, założone cele zostały zrealizowane.
Połonina Borżawa (niekiedy także "Borszawa"; ukr. Полонина Боржава) – pasmo górskie na ukraińskim Zakarpaciu. Należy do Beskidów Połonińskich w łańcuchu Zewnętrznych Karpat Wschodnich.
Pasmo Borżawy ma ok. 25 km długości, rozciąga się między doliną Wiczy (dopływu Latoricy) na północnym zachodzie a doliną Riki na południowym wschodzie. Na zachodzie Połonina Borżawa graniczy z Połoniną Równą, na wschodzie – z Połoniną Czerwoną. Na północy oddziela ją od Bieszczadów i Gorganów obniżenie przełęczy Podobec (785 m n.p.m.), wykorzystywane przez Wiczę, Rypinkę (dopływ Riki) i Rikę. Na południu środkowy odcinek doliny Borżawy i dolina Dusynki (dopływu Wiczy) oddzielają Połoninę Borżawę od pasm Bużory i Tupego. Pasmo Połoniny Borżawy w swoich wyższych partiach ma charakter wysokogórski – szczyty są stożkowe, pokryte specyficzną dla Wschodnich Karpat formacją połoniny. Grzebiety są szerokie, doliny – głęboko wcięte. Poniżej linii 1200 m n.p.m. zbocza są pokryte lasami, głównie bukowymi, które jednak są w ostatnich dziesięcioleciach masowo wyrąbywane. Na połoninach prowadzi się wypas owiec. Połonina Borżawa nie jest objęta żadną formą urzędowej ochrony przyrody. Przez pasmo przebiega gazociąg. Na Stohach do 1995 działała stacja radarowa. Na Płaju działają stacja meteorologiczna i przekaźnik radiowo-telewizyjny. Coraz intensywniejszą w ostatnich latach turystykę górską ułatwia sieć pasterskich dróg i ścieżek. Głównymi punktami wypadowymi w Połoninę Borżawę są miasteczka Wołowec i Miżhirja, leżące na jej obrzeżach.
Połonina Borżawa bywa niekiedy zaliczana do Bieszczadów – staje się wtedy ich najwyższym pasmem.
Połonina Piszkonia /Пишконя/ jest zaraz po Świdowcu, jedną z najładniejszych połonin na Ukrainie. Jej najwyższym szczytem jest Negrowiec, wypiętrzający się na wysokość 1709 m n.p.m., na szczycie, którego znajduje się żelazny krzyż. Całość masywu położona jest w granicach Narodowego Parku Przyrodniczego „Synewir”. Połonina Piszkonia razem ze szczytem Strimba są najdalej wysuniętą, w kierunku południowo - zachodnim, częścią Gorganów. Pomimo, iż tereny połoniny zaliczane są do pasma Gorganów jednakże jej szczyty nie są pokryte przez charakterystyczne dla tych gór, rumowiska kamieni. Na wschodnich stokach można natomiast napotkać nieduże skupiska kosodrzewiny, typowej dla tego regionu. W obrębie masywu połoniny, oprócz Negrowca, wyróżniają się jeszcze dwa wysokie wzniesienia: Jasnowiec 1600 m n.p.m. oraz Darawijka 1506 m n.p.m., w pobliżu której znajduje się startowisko paralotniowe.
Oprócz długich wycieczek po połoninach zwiedzano też miejscowości. Jedną z nich była
Libuchora – ciekawa wioska, położona w sercu Bieszczadów Wschodnich, w której czas zatrzymał się w miejscu. Rozłożyła się u podnóża Starostyny (1228 m n.p.m.), nad potokiem o nazwie Libuchora. Wieś rozciągnięta jest w długiej dolinie, otoczonej od północy wzgórzem Kruhła, a od południa Jedliną. Stanowi dobre miejsce do wypadów na Starostynę, a także dalej na Pikuj. Doceniono to już nawet w latach trzydziestych, gdyż Przemyskie Towarzystwo Narciarzy wybudowało na północnym stoku Ostrego Wierchu schronisko turystyczne. Obiekt w czasie wojny został spalony i rozkradziony, a dziś można jeszcze odszukać zarys fundamentów. Libuchora liczy 12 kilometrów długości, a największą jej atrakcją są stare, kryte strzechą zabudowania gospodarskie.
Do 1939 Turka była miastem powiatowym w województwie lwowskim w Polsce. Turka jest oddalona o niespełna 30 km od granicy z Polską. Jest miastem o bogatej historii i posiada szereg zabytkowych obiektów - Kościół rzymskokatolicki pw. Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny, Cerkiew Przeniesienia Relikwii św. Mikołaja, Cerkiew św. Mikołaja, Cerkiew Zaśnięcia NMP, Synagoga Tempel, Cmentarz żydowski, Rynek miejski.
Istnieją różne wersje powstania nazwy miasta, ale najpowszechniejszą jest jej pochodzenie od wymarłych turów, które licznie przemierzały te tereny (w herbie miasta znajduje się głowa tura).
Przywilejem wydanym w Medyce dnia 27 czerwca 1431 przez króla Władysława Jagiełłę Turkę otrzymał Vancza Valachus i jego synowie: Chotko, Iwanko i Janko[potrzebne źródło]. Ten donacyjny przywilej potwierdził król Władysław III Warneńczyk w 1444 na rzecz braci Chotka i Jankona, a król Zygmunt I ponownie w 1519. W roku 1730 Turka otrzymała prawa miejskie (miasto lokowane na prawie magdeburskim przez Antoniego Kalinowskiego). Po 1730 utworzono tutaj dom misyjny dla jezuitów, zaś po kasacie zakonu w 1773 powstała parafia.
Z 1730 pochodzą pierwsze wzmianki dotyczące Żydów osiedlających się w mieście. W połowie XVIII stulecia mieszka tu 25 rodzin żydowskich.
Do roku 1772 Turka znajdowała się w ziemi przemyskiej województwa ruskiego w Rzeczpospolitej. Od 1772 po pierwszym rozbiorze Polski w składzie Królestwa Galicji i Lodomerii. W 1778 powstał murowany kościół rzymskokatolicki, a w XIX wieku cmentarz żydowski, zaś w 1903 gmina żydowska uzyskała samodzielność. Od roku 1905 przez miejscowość prowadzi linia kolejowa łączącą Użhorod z Samborem, znajduje się tu dworzec kolejowy.
W okresie międzywojennym Turka była miastem powiatowym, w województwie lwowskim w Polsce [2], siedzibą sądu powiatowego, urzędu skarbowego, gimnazjum prywatnego. W roku 1921 liczyło 10 030 mieszkańców, z czego 4201 Żydów. W tym czasie starostą był Tadeusz Zawistowski, zaś burmistrzem Michał Grudziński.
Po zakończeniu obrony z września 1939 Turka znalazła się w części zajętej przez ZSRR. Od 4 grudnia 1939 znajdowała się w składzie USRR, w obwodzie drohobyckim. Po ataku Niemiec na ZSRR miasto znalazło się pod okupacją niemiecką. Od 1 sierpnia 1941 na terenie powiatu Sambor Dystryktu Galicja w składzie Generalnego Gubernatorstwa. W styczniu 1942 r. miały miejsce masowe egzekucje ludności żydowskiej. W sierpniu 1942 Niemcy wywieźli ok. 4000 Żydów do Obozu Zagłady w Bełżcu. W grudniu 1942 pozostałych przy życiu turczańskich Żydów deportowano do getta w Samborze. Od 1943 rozpoczęło się w powiecie turka (jak i na całym obszarze południowo-wschodnich Kresów Wschodnich) ludobójstwo Polaków dokonywane przez ukraińskich nacjonalistów i miejscową ludność ukraińską.
Po II wojnie światowej Turka ponownie znalazła się w składzie Ukraińskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej - początkowo w obwodzie drohobyckim, później ponownie we lwowskim. Po uzyskaniu w 1991 niepodległości przez Ukrainę miasto znajduje się w jej granic.
Tekst: Lesław Romanek
Foto: Jolanta Wójcik
Na greckiej wyspie
We wrześniu przebywaliśmy z synem na greckiej wyspie Thassos położonej na morzu Trackim tuż u wybrzeży Gecji.
Z punktu widzenia członka Klubu Alpinizmu i Turystki Górskiej, który ceni sobie bytność w bezpośredniej bliskości gór, wyspa posiada szereg zalet. Pierwszą z nich jest to, że jest tam przepiękny łańcuch górski Ipsarion z najwyższym szczytem Mont Psario 1206 m.n.p.m. Druga zaleta to wspaniałe marmurowe klify, na których mając ze sobą odrobinę sprzętu można odbyć wspaniałe, niedługie wspinaczki połączone z kąpielą w ciepłym morzu. Kolejną zaletą jest miejscowy klimat, który pozwala nie przejmować się pogodą. Góry są stosunkowo dzikie i poruszając się po nich należy raczej wybierać istniejące ścieżki i nie próbować przedzierać się na dziko, gdyż grzędy schodzące z głównej grani w stronę morza są gęsto zarośnięte, także nieco kolczastą roślinnością i przedzieranie, często na czworakach, pod gałęziami krzewów zajmuje sporo czasu i wysiłku. Wyznakowanych szlaków prawie nie ma.
Na całej wyspie nie brakuje uroczych zatoczek , w których można pływać i wspinać się w kompletnym odosobnieniu.
Jest też sporo zabytków – kościołów, monasterów, ruin i uroczych wiosek, w których można znaleźć ochłodę w zacienionych platanami restauracyjkach.
Leław Romanek
Foto: Lesław Romanek i Michał Romanek
Majówka 2010 z PTTK
Polskie Towarzystwo Turystyczno-Krajoznawcze w Zawierciu zorganizowało dwie imprezy w pierwszy weekend maja. Wzięło w nich udział prawie 50 osób.
Tradycyjnie już Andrzej Gudyś poprowadził wyprawę w Beskid Niski. Czternaścioro uczestników imprezy przeszło pieszo w trzy dni 58 km odwiedzając Moszczaniec, Jasiel, Dołżycę, Komańczę, Prełuki, Mików, Nowy Łupków i przełęcz Łupkowską oraz cudowne źródełko Radoszyckie. Bazą wyprawy było schronisko w „Pantałyk” w Dołżycy.
Jak zwykle góry były pełne zieleni, pogoda cudna, ciepło, słoneczko niektórych nawet dość mocno przypiekło, a deszcz padał przez 10 minut tylko w ostatnim dniu. Kaczeńce podobno kwitną najpiękniej właśnie w Beskidzie Niskim i w wielkiej obfitości. Tak też i było w tym roku. Poza tym obficie kwitły też tarnina, czeremcha, pierwiosnki, barwinek, dąbrówka, zawilce i fiołki.
Natomiast wycieczką autokarową kierowała Joanna Kuta. Uczestnicy zwiedzili Tyniec i odbyli wycieczkę pieszą po Ojcowskim Parku Narodowym. Zwiedzili także Ekspozycję Przyrodniczą w Centrum Edukacyjno-Muzealnym OPN.
Tyniec znany jest głównie dzięki znajdującemu się tu klasztorowi benedyktynów istniejącemu od 1044, jednemu z najbogatszych i najważniejszych w Polsce. Nazwa Tyniec pochodzi od celtyckiego słowa „tyn”, które oznaczało mur lub ogrodzenie.
lr
Foto: Beskid Niski Agnieszka Tatarek
Nevado Ojos del Salado zdobyty
Wyprawa Klubu Alpinizmu i Turystyki Górskiej PTTK Zawiercie do Chile odniosła sukces. Nevado Ojos del Salado 6893 m n.p.m., drugi co do wysokości szczyt Ameryki Południowej, jeden z celów II polskiej andyjskiej wyprawy z 1937 r. został zdobyty. Z pięcioosobowego składu trzy osiągnęły koronę krateru Ojos del Salado, a Wioletta i Leszek Kurkowie po półtoragodzinnej wspinaczce w skalnym terenie osiągnęli jego najwyższy punkt.
W wyprawie wzięli udział:
Wioletta i Leszek Kurkowie, Anna Godawska - Matysik, Bartek Matysik i Michał Domagała. Członkowie wyjazdu dotarli do Ameryki Południowej w dwóch grupach i w różnym czasie.
Wioletta i Leszek Kurkowie polecieli do Santiago de Chile przez Londyn i Miami. Na Florydzie zrobili sobie trzy dni przerwy, aby coś niecoś zobaczyć. Z Santiago de Chile polecieli na Wyspę Wielkanocną. Anna Matysik , Bartek Matysik i Michał Domagała przylecieli do Santiago z Warszawy przez Paryż.
Kurkowie przez trzy dni zwiedzali wyspę Wielkanocną, krócej się nie da, bo połączenie lotnicze jest co trzy dni. Wyspa 20 km na 15 km, zaanektowana przez Chile w 1886 r. kulturowo z nim nie związana, jest bardzo malownicza, bogata w przecudne plenery. Posiada tylko jedną drogę asfaltową. Nie ma tam wielkich miast i galerii sklepowych. Odwiedza ją rocznie tylko 1500 turystów. Duża część wyspy to parki narodowe.
Poza odpoczynkiem na plaży Kurkowie weszli na dwa wulkany – Maunga Terevaka 511 m n.p.m. pokryty eukaliptusowym lasem i Poike 410 m n.p.m. Samochodem natomiast wyjechali na wulkan Rano Kau 324 m n.p.m. i zwiedzili także kamieniołom pod wulkanem Rano Raraku, gdzie wykuwano słynne posągi. Na wyspie znajduje się ok. tysiąca posągów. Z tej liczby tylko pięćdziesiąt jest stojących. Poza tym na wyspie można zobaczyć jeszcze petroglify. Kupuje się tylko jeden bilet i można zwiedzać wszystkie obiekty.
W Santiago druga część wyprawy już czekała. Byli dwa dni wcześniej. W międzyczasie zrobili sobie aklimatyzacyjną wycieczkę w pobliskie góry. Już razem wyruszyli na północ na pustynię Atacama. San Pedro de Atacama – malownicze miasteczko otoczone górami w centralnej części pustyni. Dalej objazd drogami terenowymi w kierunku granicy z Boliwią. Spacer po El Tatio - polu termalnym z gejzerami na wysokości 4300 m n.p.m. Można zażyć kąpieli w gorących źródłach, ale trzeba uważać, aby się nie poparzyć. W pobliżu wulkan z najwyżej położonym jeziorem w kraterze – Lincancabur 5916 m n.pm. i solniska Salar de Atacama. Następnie powrót na południe przez Antofogastę i 200-kilometrowa jazda gruntową drogą pod Ojos del Salado. Wcześniej trzeba było załatwić dwa pozwolenia – jedno na pobyt w strefie przygranicznej i drugie z biura turystycznego na działanie w rejonie szczytu – 160 dolarów od osoby. Po drodze jest punkt kontrolny, gdzie sprawdzają, czy ma się wystarczający zapas paliwa, wody do picia i żywności. W tym rejonie jest kilka klas dróg gruntowych i nie każdy samochód może je pokonać. Okolica obfituje w słone jeziora i gorące źródła. Krajobrazy gór pustynnych mogą zadowolić każdego fotografa. Teren jest turystycznie otwarty, a jedyny problem to zaopatrzenie w wodę słodką. Rejon Ojos del Salado to jeden z najsuchszych obszarów na ziemi. Nie padało tam podobno od 400 lat. Można korzystać ze śniegu, ale pokazuje się on dopiero na wysokości 5500 m. Wbrew pozorom klimat taki ma i swoje dobre strony podczas działania w górach. Nie ma załamań pogody i cały czas jest dobra widoczność.
Po odpoczynku nad Laguna Verde ruszyli samochodem już pod sam szczyt. Dojeżdża się do bazy turystycznej na wysokości 5200 m n.p.m. W bazie są obecni pracownicy, którzy udzielają informacji i w razie potrzeby pomocy. W końcu do najbliższej stacji benzynowej i szpitala jest ok. 300 km. Aby dojechać do bazy trzeba naprawdę wynająć dobry samochód. Nie wszystkie marki są w stanie podołać kamienistej górskiej drodze. Swój samochód niestety czasami musieli pchać, co na wysokości 5 tys. m nie jest zbyt przyjemne.
Dobry samochód terenowy jest w stanie dojechać na 5900 m, gdzie znajduje się jakby baza wysunięta w postaci kontenera bez obsługi.
Niestety nie dysponując super terenowcem wyruszyli o trzeciej nad ranem pieszo. O poranku byli w bazie wysuniętej. Wszyscy mieli dobre samopoczucie i po krótkim odpoczynku wkroczyli na piargi. Do 6500 m n.p.m. wszystko szło dobrze. Później wysokość zaczęła robić swoje i ekipa zaczęła się rozdzielać na podejściu. Ostatecznie do głównego krateru doszli Wioletta Kurek, Leszek Kurek i Bartek Matysik. Pozostałych niestety pokonała wysokość i musieli się wycofać. Ci co wcześniej przygotowywali się wytrzymałościowo do wyprawy osiągnęli krater. Dalej na najwyższy punkt krateru wyruszyli już tylko Kurkowie. Osiągnęli go po półtoragodzinnej wspinaczce w skalnym terenie. Nie było łatwo, ale szczyt został zdobyty. Teraz tylko trzeba było szybko zejść do bazy. Z 5900 m udało im się zjechać samochodem terenowym z innymi ludźmi. Po 12 godzinach od wyjścia byli w bazie, a obsługa witała ich gorącą herbatą.
Po dniu odpoczynku, zwiedzając okolicę wyruszyli w stronę Santiago. Nie obyło się to bez przygód. W czasie przejazdu stracili reflektor, jedno koło i przednią szybę, w którą uderzył kamień. Przejechali w poprzek góry Cordillera Domeyko i odwiedzili Pueblo Domeyko.
Kolejny odpoczynek wypadł na wybrzeżu Pacyfiku. Chłodna woda jednak nie sprzyjała kąpielom. W Santiago wyprawa rozdzieliła się. Matysikowie i Michał Domagała mieli wcześniej powrotny samolot. Postanowili przejechać do Argentyny, aby rzucić okiem na Aconcaquę- najwyższy szczyt Ameryki Południowej. Kurkowie natomiast postanowili udać się do Patagonii i dotrzeć aż do Ziemi Ognistej. Po drodze, jadąc przez góry odwiedzili lodowiec Perito Moreno w Argentynie. Niestety, aby dotrzeć do miejscowości Chaiten w Chile trzeba było przejechać przez kawałek Argentyny. Miasto w 2008 r. zostało spustoszone przez lawinę błotną, która zeszła z pobliskiego wulkanu. Cały rejon jest bardzo ciekawy. Deszczowe lasy strefy umiarkowanej, liczne jeziora i mokradła. Na samym południu Chile dotarli do miejscowości Puerto Natales. Zwiedzili Park Narodowy Torres del Paine. W parku można zobaczyć malownicze skalne wieże, jeziora i lodowce. Nie ma problemów z poruszaniem się. Są wyznaczone szlaki turystyczne. Tam też pierwszy raz w życiu zobaczyli pingwiny w naturalnym środowisku. Były widoczne różne odmiany lam, całe mnóstwo oryginalnych ptaków, także kondory oraz borsuki. Rejon ten jest nieskażony przemysłem. Jedyny problem to pogoda. Dużo deszczu, zachmurzenie i wiatr zwalający z nóg.
Wreszcie Punta Arenas nad Cieśniną Magellana. W mieście zaopatrują się wszystkie wyprawy antarktyczne. Cieśniną przepływają duże statki skracające drogę, omijając przylądek Horn. W centrum pomnik wielkiego żeglarza. Aby postawić stopy na Ziemi Ognistej przepłynęli promem na Isla Grande de Tierra del Fuego.
W drodze powrotnej przez Argentynę postanowili jeszcze wejść na wulkan Lanin 3728m n.p.m., ale tu spotkała ich niespodzianka. Nie zezwolono im na wejście z powodu braku kasków. Wypożyczalnie sprzętu tylko w większych miasteczkach. Nie było sensu dokładać kilometrów.
Do kraju wrócili z Santiago de Chile przez Miami i Londyn.
Poza wyprawą do Syrii i Jordanii była to najdalsza wyprawa zawierciańskiego Klubu Alpinizmu i Turystyki Górskiej.
Lesław Romanek
Foto: Wioletta Kurek, Leszek Kurek, Bartek Matysik
Sylwester PTTK 2009
Alpejska przygoda
Członkowie Klubu Alpinizmu i Turystyki Górskiej PTTK Zawiercie zorganizowali wyjazd w Alpy, który zakończył się podwójnym sukcesem. Wioletta Kurek i Leszek Kurek stanęli na najwyższym szczycie Austrii oraz na „dachu Europy”.
W celu zdobycia aklimatyzacji pojechali najpierw w Wysokie Taury, oczywiście pod Grossglockner, drugi co do wybitności szczyt Alp, który zawierciański klub odwiedzał już kolejny raz. Pierwszego polskiego wejście na szczyt dokonał Ludwik Chałubiński z przewodnikami w 1884 lub 1885 roku.
Podejście rozpoczęli od hotelu Lucknerhaus. Wyszli o 5.30 by dobrą gruntową drogą by dojść do schroniska Stüdl na wysokości 2802 m n.p.m.. Następnie przez lodowiec Kodnitz - gdzie trasa przecina po przekątnej regularny kocioł z lodowcem i wchodzi na grań ograniczającą go od wschodu. Grań ta wyprowadziła naszych alpinistów na plateau Adlersruhe, gdzie znajduje się schronisko Erzherzog-Johann. Wysokość 3282m n.p.m. Od wyjścia minęło ok. 6 godzin. Większość ludzi nocuje w tym schronisku i dopiero następnego dnia atakuje szczyt. Zawiercianie postanowili spróbować jeszcze tego samego dnia, jako że pogoda była dobra, a i pora w miarę wczesna. Udali się dalej przez śnieżne plato omijając część grani by następnie wejść w nią już w dość stromym odcinku. Wykorzystując własny sprzęt i gotowe na grani punkty asekuracyjne w dobrym tempie osiągnęli Kleine Glockner 3770 m m.n.p.. Potem najbardziej emocjonujący odcinek, zejście z wierzchołka Kleine Glockner na przełączkę
Glocknerscharte, z której na północ spada słynna Rynna Pallaviciniego, klasyczna droga zimowa na Grossglockner. Tu ekspozycja naprawdę jest imponująca. Z przełączki sprawnie pokonali ze 200 metrów eksponowanej grani i wreszcie szczyt, 3798 m n.p.m. Szybkie robienie zdjęć, bo zaczynają napływać chmury i na dół. W trakcie zejścia zaczął już padać śnieg, by niżej przejść w deszcz. Jednak na szczyt podchodzili jeszcze kolejni zdobywcy. O 19.30 byli już przy samochodzie bezpieczni. Pogoda zepsuła się na dobre. Jeszcze w trakcie zejścia kilkakrotnie na szczyt latał śmigłowiec. Niezłe austriackie ubezpieczenie podobno pozwala z niego korzystać. Być może pogoda zaskoczyła sporo osób w górze.
Stwierdziwszy, że są w dobrej kondycji postanowili zaatakować Mont Blanc 4810 m n.p.m. Pozwiedzali Szwajcarię, przejeżdżając m.i. przez przełęcz Furka, która jest jedną z najwyżej położonych alpejskich przełęczy dostępnych samochodem - leży na wysokości 2436 m.n.p.m. Słynie z pięknych widoków i lawin. Za trzy dni byli w Chamonix. Mięśnie przez ten czas wypoczęły. Pogoda była dobra więc ruszyli do góry. Kolejką linową z les Houches, a następnie wagonikiem szynowym wydostali się na wysokość 2372 m n.p.m. Dalej pozostały własne nogi. Czuli się dobrze. Dość swobodnie zdobywali wysokość. Bagaż ograniczyli do minimum zakładając, że dobra pogoda się utrzyma. Przeszli przez lodowiec Tete Rousse i kuluar spadający z grani Goûter, by skalną grzędą wspiąć się do schroniska pod Aiguille du Goûter 3863 m n.p.m. Tu zjedli ugotowany posiłek i ruszyli dalej z lotną asekuracją przez Dôme du Goûter 4304 m n.p.m. do schronu Vallot na wysokości 4362m n.p.m. Na miejscu byli o 16.00. Spędzili miły wieczór podziwiając zachód słońca. Mimo pokonanej dużej różnicy wysokości czuli się dobrze. Postąpili inaczej niż większość ludzi, którzy zwykle nocują w schronisku lub na grani Goûter, by stamtąd ruszyć na szczyt w środku nocy. Wstali o 5.30 i ruszyli w stronę szczytu. Towarzyszył im polski ksiądz. Przydało się wcześniejsze wejście na Grossglockner, teraz dobrze im się szło. Sprawnie pokonali grań Bosses i o 9.00 byli na szczycie. Nie zawiedli się na pogodzie. Wytrzymała i pozwoliła jeszcze tego samego dnia zejść na dół. Kolejka szynowa nie była w stanie, na raz zabrać wszystkich chętnych. Dobra pogoda przyciągnęła zbyt wielu turystów.
Był to kolejny sukces członków Klubu Alpinizmu i Turystyki Górskiej.
Lesław Romanek
Od 1 do 4 października Klub Turystyczny „Ostańce” zorganizował wyjazd na Ukrainę. W imprezie wzięło udział dwadzieścia dziewięć osób. Uczestniczyli także turyści spoza Zawiercia. Pogoda dopisała.
W czwartek, wszyscy dojechali do Leska i zakwaterowali się w kolejowych wagonach noclegowych przy stacji PKP. Nocleg skromny, ale tani. Następnie w dolinie Sanu zwiedzono pobliski późnogotycki zamek Sobień i odbyła się wycieczka w Góry Słonne. Budowę zamku rozpoczęto w roku 1538 w miejsce wcześniejszego drewnianego zameczku po przeprowadzce Kmitów z pobliskiego Sobnia. Zamek był początkowo własnością marszałka wielkiego koronnego Piotra Kmity Sobieńskiego herbu Szreniawa. Kmitowie władali zamkiem
do 1580. Do - 1713 Stadniccy, następnie 1713 - 1803 Ossolińscy i Mniszchowie, a w latach
1803 - 1939 Krasiccy.
Następnego dnia cała ekipa przeniosła się na Ukrainę do hotelu w Sławsku, by potem wybrać się do Sambora. W 1390 roku miasto założył na prawie magdeburskim Spytko z Melsztyna. W latach 30 XVI w. wykupiła go królowa Bona. W 1604 r. w pałacu wojewody Jerzego Mniszcha przebywał car Dymitr Samozwaniec I, który poślubił jego córkę Marynę Mniszech.
Tego dnia jeszcze odbyto ciekawy spacer pośród skał w Uryczu nad rzeką Stryj. Podziwiano cerkiew wykutą w skale. Sobota dla większości ekipy była dniem górskim. Zaliczono Połoninę Paraszka, która wraz ze Skalnym Miastem w Uryczu objęta jest ochroną w postaci Parku Narodowego „Beskidy Skolskie”. Wyprawa trwała prawie 10 godzin. W tym czasie reszta grupy odwiedziła Drohobycz i uzdrowiskowy Truskawiec, obfitujący w różnorodne wody mineralne. Truskawiec był najmłodszym i bardzo modnym uzdrowiskiem w czasach II Rzeczypospolitej. Wypoczywał tu m.in. Józef Piłsudski. W czasach ZSRR stare, przypominające Krynicę centrum zostało obudowane nieciekawą, wysoką zabudową. Drohobycz okazał się bardzo ciekawym różnokulturowym miastem. Podziwiano zabytkowe cerkwie, kościoły i synagogi. Jednym z najbardziej znanych mieszkańców miasta jest Bruno Schulz, który spędził w Drohobyczu całe życie, a jego małomiasteczkową rzeczywistość uczynił przedmiotem swoich dzieł literackich.
W niedzielę podczas powrotu zwiedzano drewniane cerkiewki, a część ekipy odwiedziła szybowisko w Bezmiechowej. Imprezę prowadził
Andrzej Gudyś.
Lesław Romanek
wyświetleń: 16234